wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozdział 5 :)

- Szukaliśmy już chyba wszędzie - rozpaczała Diana. - Rodzice mnie zabiją!
- Uspokój sie, już powiadomiłam Moli i Sama zaraz do nas dołączą na pewno gdzieś tutaj jest. - uspokajała ją Amy.
- Nie rozumiesz ? Moi rodzice będą tu lada chwila! Co im powiem? O Boże... - Diana nie mogła powstrzymać łez.
- Diana, czy to nie twoi rodzice tutaj jadą ? - spytał Paul
- O nie! To oni! Co mam zrobić?! Zabiją mnie. Gdzie jest moja Rita?! - płakała Diana.
Na podwórko wjechał samochód rodziców Diany. Z samochodu wyszła jej mama wypuszczając psa. To była Rita.
- Rita! Kochanie, tu jesteś! Tak  się martwiłam - cieszyła się Diana.
- Jak mogłaś do tego dopuścić? - pieklił się tata Diany. - Mógł ją ktoś przejechać! Była sama na drodze!
- Przepraszam! Ja... zasnęłam a kiedy się obudziłam nie było jej. - odparła D.
- Dobrze już, dobrze. Chodźmy do środka. Najważniejsze że nic się nie stało.
Mama Diana przygotowała zupę brokułową. Wszyscy jedli ją z obrzydzeniem, nie była najlepsza.
- W samą porę. Gdzie byliście? - dopytywał się ojciec Diany, przybyłych Moli i Sama.
- Byliśmy nad rzeką. Nie wiedzieliśmy że Rita uciekła. Dobrze że już się znalazła. - odpowiedział Sam.
- Siadajcie i jedzcie zanim ostygnie - nalegała mama Diany. - I jak się bawiliście przez 5 dni?
- Dobrze, mamo. - odpowiadała Diana.
Przez reszte dnia dziewczyny grały w siatke z chłopakami i oczywiście ONI wygrali 15:12.
Wróciły do domu dopiero po 22.30. Mama D była bardzo zaniepokojona bo żadna z dziewczyn nie wzięła telefonu.
- Gdzie wy byłyście do tej godziny?
  - W lesie, tutaj nie daleko. - broniły się dziewczęta.
- Strasznie się martwiłam, szukałam was nawet po sąsiednich działkach.
  - Przecież nie jesteśmy dziećmi, mamo! Nie traktujesz nas poważnie. - natarczywie odpowiadała Diana.
- Skoro chcecie być traktowane poważnie do jutra rana ten bajzel w waszym pokoju ma zniknąć. Bo przecież dorośli sprzątają po sobie, ja za was na pewno tego nie zrobię. Rozumiemy się?! - krzyczała mama Diany
  - Taak jasne najlepiej nawrzeszczeć na nas za nic! Przecież posprzątamy, nie musisz krzyczeć. - broniła się D.
-  Wyjdź jeszcze z psem, bo przecież 22.30 to nie jest późna pora dla 16- latek. I jak ja mam was traktować poważnie skoro w śmietniku znalazłam kilka butelek po piwie!?
  - Dobra, skończ już. My idziemy.  Choodź Rita! - powiedziała Diana i wyszła z domu. Za nią pobiegła Rita i dziewczyny.

Przez 20 minut dziewczyny spacerowały po okolicy, zawstydzone swoim zachowaniem. Jak mogły zapomnieć o tych butelkach?
- To nienormalne! Grzebała w śmieciach czy co? - śmiała się Diana
- Myślisz że ludzie nie wyrzucają śmiecie? Jak coś wyrzucała to pewnie zobaczyła. - mówiła Moly.
- Jaka wiocha! A jak powie naszym rodzicom? - pytała Amy.
- Bo powie na pewno. Ale Jezu mamy 16 lat. Oni w naszym wieku na pewno pili piwo. - mówiła Diana.
- Dobra, nie ważne już. Wracajmy i posprzątajmy ten pokój. - wszystkie zgodziły się z Moly i wróciły do domu.

______________________________________________________________________________
 Uff! No nareszcie dałam rade to skończyć. Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział może w przyszłym tygodniu ale nic nie obiecuje ;D




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz